WPHUB. wojna w Ukrainie. + 2. oprac. KBŃ. 13-05-2022 13:40. Zagrożenie ze strony Rosji. "Musimy się przygotować". Minister obrony Litwy o Polsce.
Karol IX był najmłodszym synem Gustawa Wazy, przyrodnim bratem Eryka XIV i Jana III, ojcem Gustawa II Adolfa, dziadkiem ze strony matki Karola X Gustawa oraz stryjem Zygmunta III Wazy. W 1579 ożenił się z Marią Anną Wittelsbach (1562–1589). W 1592 ożenił się z Krystyną von Holstein-Gottorp (1573–1625). Przed Karolem IX znanych
Można założyć, że zagrożenie dla Polski, jako państwa frontowego NATO, jest wyższe, niż zakładaliśmy. Wiedza wywiadowcza Amerykanów jest większa niż nasza. Obecnie wydaje się, że
Rosyjska flota dysponuje pociskami manewrującymi, które mogą dosięgnąć każdy punkt na terytorium Polski.Chodzi o pociski Kalibr (SS-N-30A) wystrzeliwane z okrętów podwodnych i nawodnych o zasięgu 2500 kilometrów oraz o niskim profilu lotu.
Rau mówiąc o zagrożeniu wojną nie wymienił Rosji z nazwy, ale wymienił konflikty, w które Rosja jest zaangażowana. Reklama REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
1.a sytuacja. Uczucie zagrożenia przyszło znikąd, lecz zmroziło go do szpiku kości. W obliczu zagrożenia wszystkie środowiska emigranckie się jednoczą. Wielkim zagrożeniem dla wielorybników są góry lodowe, dla których najważniejsze jest, że mają wierzchołki. Poetka porusza problem osamotnienia dziecka, dojrzewania, kreuje
Zapewniamy rolnikom stabilność produkcji, mimo trudnej sytuacji na rynkach rolnych Europy w związku z trwającą wojną w Ukrainie. Efektem naszych działań jest pakiet pomocy dla rolnictwa w wysokości 15 miliardów złotych. Rolnicy w ramach tej kwoty mogli skorzystać z: Dopłat do pszenicy i gryki; Dopłat do nawozów; Dopłat do paliwa
Wiceszef polskiej dyplomacji Marcin Przydacz był pytany w Programie Pierwszym Polskiego Radia, na ile poważne dla Polski jest zagrożenie ze strony Białorusi i Rosji. Wiceminister przypomniał
Oto największe zagrożenie dla Szwecji. Kontrwywiad wskazał trzy państwa. Szwecja za największe zagrożenie dla siebie uważa Rosję, która w ocenie Sztokholmu zachowuje się coraz bardziej agresywnie. Dwa pozostałe kraje to Chiny i Iran. "Rosja jest obecnie największym zagrożeniem dla Szwecji" – napisano w oświadczeniu szwedzkich
2022-02-25 18:11. W związku z wojną w Ukrainie stajemy wobec pięciu zagrożeń: samotność Polski, spory wewnętrze, dezinformacja, chaos, bezczynność - oświadczył Donald Tusk. Podczas
H3aaIs. "Zdrajcy mają nadzieję doprowadzić sytuację do najbardziej haniebnego i upokarzającego pokoju, któremu towarzyszy zdrada rosyjskiej ludności Ukrainy, aby wywołać dodatkową falę oburzenia w samej Rosji" - uważa Rosjanin Igor Girkin, były dowódca donieckich separatystów i pułkownik rezerwy Specnazu obszernym wpisie zamieszczonym na platformie Telegram Igor Girkin podsumowuje trzy miesiące wojny na Ukrainie i po raz kolejny domaga się usunięcia z otoczenia rosyjskiego prezydenta osób odpowiedzialnych za niepowodzenia rosyjskich sił w tej "Majdan""Zdrajcy mają nadzieję doprowadzić sytuację do najbardziej haniebnego i upokarzającego pokoju, któremu towarzyszy zdrada rosyjskiej ludności Ukrainy, aby wywołać dodatkową falę oburzenia w samej Rosji" – napisał. Girkin przewiduje, że kolejnym krokiem ma być moskiewski "Majdan", "na którym prawica i lewica, patrioci i liberałowie połączą się w rzekomo uzasadnionym oburzeniu"."To sprawdzony scenariusz z 1905 i 1917 roku według schematu: haniebna porażka – kryzys gospodarczy – dyskredytacja władzy – niepokoje ludowe – pałacowy zamach stanu" – i usunąć zdrajców"W związku z tym ochrona Noworosji i wsparcie jej ludności mają kluczowe znaczenie dla zachowania Wielkiej Rosji, zakłócenia planów '5. kolumny'. Jeśli uda nam się tam wygrać, uratujemy Rosję. Jeśli przegramy, stracimy resztki Ojczyzny. W tej walce nie może być już kompromisów, a ktokolwiek przekonuje o czymś przeciwnym, świadomie lub nie, wylewa wodę na młyn wroga. Albo Rosja odzyska pełną realną suwerenność, albo zostanie zniszczona przez koalicję zewnętrznych i wewnętrznych klanów oligarchicznych" – ostrzegł rosyjski podkreślił, że bez względu na to, jak bardzo krytycznie ocenia polityczne decyzje rosyjskiego prezydenta, za rzecz konieczną uważa bezwarunkowe poparcie dla niego jako "jedynego prawowitego Naczelnego Wodza, głównego gwaranta wolności i niepodległości kraju". Za równie konieczną uznaje, "prawdziwą ochronę Noworosji, która jest poddawana nazistowskiemu ludobójstwu", która miałaby nastąpić przede wszystkim poprzez ujawnienie i odsunięcie osób, które doprowadziły Rosję "na skraj militarnej klęski".Kim jest Igor Girkin?Igor Girkin ps. Igor Striełkow to oficer rosyjski, pułkownik rezerwy Specnazu GRU, uczestnik wojny w Bośni i Hercegowinie po stronie Serbów jako ochotnik. W 2014 r. był głównodowodzącym bojówek prorosyjskich separatystów w Doniecku, a także tzw. Ministrem Obrony Donieckiej Republiki Ludowej. Następnie pełnił funkcję szefa sztabu prorosyjskich separatystów. W czerwcu 2019 holenderska prokuratura zarzuciła mu sprawstwo zestrzelenia samolotu Malaysia Airlines i w związku z tym oskarżyła o zabójstwo. Wydano za nim międzynarodowy nakaz aresztowania. TelegramPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
2/3 Polaków uważa, że konflikt na Bliskim Wschodzie może doprowadzić do wojny światowej. 55 proc. - że odpowiedzialność za konflikt ponoszą Palestyńczycy i Izraelczycy. Na pytanie, czy konflikt bliskowschodni jest sprawą ważną dla Polski, większość respondentów CBOS odpowiedziała twierdząco: 50 proc. stwierdziło "raczej tak", a 16 proc: "zdecydowanie tak". Za "raczej nieważną" dla Polski sprawę uznało konflikt 17 proc. Polaków, a za "zdecydowanie nieważną" - 7 proc. (łącznie 24 proc.). CBOS podkreśla, że im wyższe wykształcenie badanych, tym większe przekonanie o ważności tego konfliktu. Według CBOS, po 11 września ubiegłego roku wszystkie starcia zbrojne w "rejonach zapalnych", a zwłaszcza te, w których jedną ze stron są muzułmanie, większość Polaków (60 proc.) twierdzi, że mogą one stać się zarzewiem wojny światowej. 29 proc. ankietowanych nie podziela tej opinii. "Poczucie zagrożenia wybuchem wojny o zasięgu światowym będącej wynikiem konfliktu izraelsko-palestyńskiego jest takie samo, jakie wzbudził amerykański atak na Afganistan w październiku ubiegłego roku" - podają autorzy sondażu. nat, pap
Byliśmy we wschodniej Ukrainie. Czy ludzie czują tu wsparcie Polski? Padły jasne deklaracje Data utworzenia: 1 lutego 2022, 19:20. Ukraińcy szykują się na nową wojnę, chociaż stara jeszcze się nie skończyła. Konflikt w ich kraju trwa już od ośmiu lat. Teraz starają się nie panikować tak jak w 2014 r., bo strach oznaczałby zwycięstwo Putina. Większość z nich nie zamierza uciekać i jest gotowa walczyć za ojczyznę, chociaż niektórzy myślą o czasowej emigracji, chociażby do sąsiedniej Polski. Ukraińcy podkreślają, że są nam wdzięczni za pomoc. Teraz gromadzą zapasy i z niepokojem śledzą ruchy rosyjskich wojsk przy własnej granicy. "Fakt" rozmawiał o napiętej sytuacji z mieszkańcami Łozowej w obwodzie charkowskim. Mieszkańcy wschodnich regionów Ukrainy z niepokojem śledzą ruchy wojsk Foto: Oleksa Suray, Wolfgang Schwan/Anadolu Agency / ABACAPRESS – Oczywiście czujemy się zagrożeni. Śledzimy wiadomości, komunikujemy się z chłopakami, którzy służą na Donbasie w ramach sił zbrojnych Ukrainy. Z drugiej strony wojna trwa już osiem lat. Kiedy Rosja najechała Ukrainę w 2014 r., razem z mężem zaopatrzyliśmy się w wodę i przygotowaliśmy łóżko w piwnicy. Teraz zrobimy to samo – mówi z rozmowie "Faktem" Ałła Rudnikiewicz (71 l.), babcia pięciorga wnucząt i wolontariuszka z Łozowa w obwodzie charkowskim. – Nie mamy dokąd uciec, jesteśmy na własnej ziemi. Nie złożymy rąk. Pomagam swoim. Na przykład od dwóch miesięcy tkam siatki maskujące dla żołnierzy. Wiem, że Polska jest gotowa na przyjęcie miliona Ukraińców w przypadku wielkiej wojny. Za to wielki ukłon w stronę Polaków – dziękuje seniorka. Kryzys Rosja–Ukraina. Mieszkańcy mówią wprost: nie będziemy uciekać Wiaczesław Trusz (43 l.), kapłan Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego z Łozowa, ma mieszane przeczucia. – Prawdopodobieństwo nowej inwazji Rosji na Ukrainę oceniam na 50 proc. Czy to przerażające? Są pewne obawy, ale w tej sytuacji robię wszystko, co w mojej mocy. Reszta zależy od Woli Bożej – mówi. – Jestem księdzem, nie wolno mi brać broni, ale w razie wojny pomogę potrzebującym finansowo, lekami, zmotywuję do obrony państwa. Nie zamierzam się ewakuować – podkreśla. Dodaje, że Ukraińcy są bardzo wdzięczni za pomoc, która płynie ze strony Polski. – Wiem, że Polska pomaga nam zarówno dyplomatycznie, jak i militarnie. Jesteśmy wdzięczni za to wsparcie. Ale widzę, że nie wszyscy Polacy realistycznie oceniają zagrożenia ze strony Rosji – zauważa. Zobacz także Polska przekaże Ukrainie broń. Czy polscy żołnierze przystąpią do wojny? Szef BBN wyjaśnia Iosif Rudnikiewicz (75 l.), emeryt z Łozowa, z racji wieku nie chwyci za broń, ale chce pomagać jako wolontariusz. – Od ośmiu lat jesteśmy w stanie wojny z Rosją. Nasze miasto nie jest tak daleko od linii frontu, znamy ludzi, którzy tam walczą. Dlatego martwi koncentracja wojsk rosyjskich na granicy. Ale wydaje mi się, że Rosja ograniczy się do podstępnego płatania nam brudnych figli – przewiduje. – W przypadku wojny prawdopodobnie będziemy musieli ewakuować się do najbliższej wioski, w której mamy dom. 30 lat temu poszedłbym na linię frontu. Teraz pomogę frontowi, jak tylko będę mógł jako wolontariusz. Nie mogę się schować w krzakach. Dodaje, że Ukraińcy liczą na pomoc z Europy. – Teraz Zachód podjął się aktywnej pomocy Ukrainie. Gdyby tylko był tak pomocny w 2014 r. I mamy szczęście do Polski. Wspaniali bracia – zachwala Polaków. Walentina Szulga (73 l.), także jest na emeryturze i obawia się agresji ze strony Rosji. – Zdecydowanie istnieje zagrożenie. Naprawdę nie chcę, żeby pokój został zrujnowany. Czy będzie wojna na pełną skalę? Nie sądzę, żeby Putin się na to zgodził. Raczej zaangażuje się w sabotaż – uważa emerytka. – Na wszelki wypadek zaopatrzyłam się w artykuły spożywcze, dokumenty, lekarstwa. Jeśli zacznie się bombardowanie, będziemy musieli się ewakuować. Będę działała zgodnie z sytuacją. Może zrobię jakąś podziemną agitację. Dodaje, że Polacy i Ukraińcy mają wspólnego przeciwnika. – Myślę, że Rosja jest też zagrożeniem dla Polski. Dlatego Polska wspiera nas moralnie i dyplomatycznie. Niewiele wiem o pomocy wojskowej, ale prawdopodobnie też istnieje – twierdzi Walentina Szulga. Rosja ściąga nad polską granicę bardzo groźne rakiety. Możemy mieć problem, by sobie z nimi poradzić Rosja–Ukraina. "To moja ziemia i będę jej bronić" Aleksander Zabuga (46 l.) jest rezerwistą sił zbrojnych Ukrainy. – Groźba inwazji Rosji na pełną skalę istnieje od 2014 r. To budzi pewne obawy. Ale myślę, że Rosja celowo eskaluje sytuację, chce w nas zasiać panikę – tłumaczy. – W każdym razie nie mam gdzie się wycofać. To moja ziemia. Jestem rezerwistą sił zbrojnych Ukrainy i wiem, gdzie znajduje się biuro poboru wojskowego. Będę bronić swojego kraju. Powiedziałem też rodzinie: nigdzie nie będziemy uciekać, będziemy walczyć. On także docenia Polaków. – Niedawno czytałem, że Polska dostarczy nam amunicję i sprzęt. Między naszymi krajami doszło do nieporozumień, ale od 2014 r. Polska wspiera nas w każdy możliwy sposób. Uważam, że jest to wiarygodny partner Ukrainy – mówi Aleksander Zabuga. Olga Perepelica (69 l.) pracownik muzeum z Łozowa ciągle liczy na pokojowe rozwiązanie. – Wierzę w umysł przywódców Ukrainy i Rosji. Wierzę, że wszystko rozwiążą pokojowo. Chociaż toczą się rozmowy, żeby zastraszyć nas, Ukraińców – twierdzi Olga Perepelica. – Jeśli nagle wybuchnie wojna, to nie ucieknę. Zostanę na miejscu. Na wszelki wypadek dowiedziałam się, gdzie jest najbliższy schron przeciwlotniczy w naszym mieście. Nie będę brała udziału w działaniach wojennych. Trzeźwo ocenię sytuację i w razie potrzeby wyrażę swoją opinię. /8 Oleksa Suray / BRAK Ukraińcy szykują się na wojnę, chociaż ta dla nich w zasadzie trwa już od ośmiu lat. /8 Oleksa Suray / BRAK Olga Perepelica /8 Oleksa Suray / BRAK Iosif Rudnikiewicz (75 l.), emeryt z Łozowa, z racji wieku nie chwyci za broń, ale chce pomagać jako wolontariusz. /8 Oleksa Suray / BRAK - Zdecydowanie istnieje zagrożenie. Naprawdę nie chcę, żeby pokój został zrujnowany. Czy będzie wojna na pełną skalę? Nie sądzę, żeby Putin się na to zgodził. Raczej zaangażuje się w sabotaż – podkreśla Walentina Szulga. /8 Oleksa Suray / BRAK – Prawdopodobieństwo nowej inwazji Rosji na Ukrainę oceniam na 50 proc. Czy to przerażające? Są pewne obawy, ale w tej sytuacji robię wszystko, co w mojej mocy. Reszta zależy od Woli Bożej - mówi Wiaczesław Trusz. /8 Oleksa Suray / BRAK – Groźba inwazji Rosji na pełną skalę istnieje od 2014 roku. To budzi pewne obawy. Ale myślę, że Rosja celowo eskaluje sytuację, chce w nas zasiać panikę – twierdzi Aleksander Zabuga. /8 - / BRAK – Kiedy Rosja przyjechała na Ukrainę z wojną w 2014 roku, razem z mężem zaopatrzyliśmy się w wodę i przygotowaliśmy łóżko w piwnicy. Teraz zrobimy to samo – mówi z rozmowie "Faktem" Ałła Rudnikiewicz (71 l.). /8 Wolfgang Schwan / Anadolu Agency / ABACAPRESS Ukraińscy żołnierze przygotowują się do obrony ojczyzny. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Część z nas poważnie obawia się, że oto grozi nam rosyjski atak, Zachód nam nie pomoże, a gwarancje bezpieczeństwa wynikające z naszego członkostwa w NATO są nic niewarte. To jednak narracja korzystna dla Rosji. Rosjanie mogą pozwolić sobie na prowokacje: incydenty w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, naruszenia granicy albo wywoływanie zamieszek zamieszkałych przez rosyjską mniejszość w miastach na przykład Estonii. Ale wszyscy poważni eksperci rozumieją, że Rosja na wojnę z Zachodem nie pójdzie. Ulokowane w Polsce firmy należące do obcego kapitału tudzież polskie firmy to ważni dostawcy biznesu z Zachodu. Wystarczy wspomnieć, że Niemcy mają dziś (o czym chyba nie pamiętają niemieccy politycy), trzykrotnie wyższe obroty handlowe z Polską niż z Rosją (odpowiednio 120 i 40 mld euro). Polska jest dziś już w pełni wprzęgnięta w krwioobieg zachodniej gospodarki. Jak silna jest rosyjska armia? W wojnie z NATO nie miałaby szans [ANALIZA] Postawa Niemiec, które niezmiennie nie są w stanie dokonać korekty swojej polityki w stosunku do Rosji, powoduje deja vu. Ilekroć bowiem w historii ma miejsce jakieś wzajemne zrozumienie Moskwy i Berlina, w Polsce odbierane jest jako tej historii powtórka. To, że Niemcy powyższego nie rozumieją i wydają się ślepe na agresywny rosyjski rewanżyzm świadczy o tym, że nasz zachodni sąsiad ma wyjątkowo małe pokłady otwartości na polską wrażliwość. Reszta tekstu pod materiałem wideo. Opcje Nie zmienia to faktu, że nawiązania do września 1939 r. i obawy przed nową "zdradą Zachodu" są nie tyle przesadne, co wręcz bezpodstawne. Część naszej opinii publicznej poważnie obawia się, że oto grozi nam rosyjski atak, Zachód nam nie pomoże, a gwarancje bezpieczeństwa wynikające z naszego członkostwa w NATO są nic niewarte. To jednak narracja korzystna dla Rosji. W jej interesie jest przekonanie Polaków, że nie możemy liczyć na Zachód i że wojna nam naprawdę grozi. Polska ma w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa teoretycznie cztery możliwości: być częścią Zachodu; poddać się Rosji; nie wierząc w gwarancje bezpieczeństwa Zachodu, szukać trzeciej drogi i nowych sojuszy (np. z Chinami) co, biorąc pod uwagę, że żadnego sojuszu z Chinami nigdy nie stworzymy, oznacza poddanie się Rosji; nie wierząc w gwarancje bezpieczeństwa Zachodu, uwierzyć w to, że Polska sama zdoła obronić się przed Rosją, co tak samo jak w opcji trzeciej oznacza poddanie się Rosji. Mówiąc wprost: nie mamy alternatywy wobec zachodniego wektora polityki. To nie defetyzm. To realizm. Brak alternatywy jest oczywiście słabością w polityce zagranicznej. Słabość niekoniecznie jednak musi być przekleństwem — tym jest w naszym przypadku szukanie alternatyw, które nie istnieją i snucie szaleńczych wizji naszych słabych Sił Zbrojnych pokonujących mocarstwo nuklearne. Jurasz: Polska jako nowe Niemcy Zachodnie, czyli możliwe scenariusze rozwoju konfliktu Rosja-Ukraina [ANALIZA] Największym jednak przekleństwem jest uleganie histerii. Polsce ani wojna, ani "zdrada Zachodu" nie grozi. Z kilku podstawowych powodów. Zimna Wojna Po pierwsze, członkostwo Polski w NATO (ale też i Unii Europejskiej) jest wynikiem zwycięstwa Zachodu w Zimnej Wojnie. Historyczna klęska Sowietów jest, niezależnie od kilku późniejszych taktycznych zwycięstw Rosji, niezmiennie wydarzeniem kształtującym architekturę bezpieczeństwa europejskiego. Władimir Putin nie zdołał, a realistycznie na rzecz patrząc, nawet nie próbował odwrócić losów konfrontacji Zachodu z komunizmem. Rosja pod rządami Putina jest – owszem – silniejsza niż pod rządami Jelcyna, ale równocześnie Rosja Jelcyna pozostawała nadal drugim mocarstwem świata, a Rosja Putina jest już tylko cieniem Chin, a w wielu aspektach depczą jej po piętach takie państwa jak choćby Indie. Czym jest polska "amunicja o charakterze defensywnym" dla Ukrainy? Znamy szczegóły Gospodarczo Rosja to również cień Zachodu. Produkt Krajowy Brutto Rosji jest 10 razy mniejszy od PKB Chin i niemal 15 razy mniejszy od PKB Stanów Zjednoczonych, trzy razy mniejszy od PKB Japonii, 2,5 raza — Niemiec. Rosyjska gospodarka jest mniejsza od gospodarki Wielkiej Brytanii, Indii, Francji, Włoch, Kanady i Korei Południowej i znajduje się mniej więcej na poziomie gospodarki brazylijskiej. PKB oczywiście nie przekłada się wprost na siłę militarną i polityczną. Rosjanie w każdym z tych dwóch aspektów licytują wysoko, ale warto pamiętać, jakim potencjałem realnie dysponują. Jest to dostatecznie duży potencjał, by bić się z Zachodem o Ukrainę, ale na pewno niedostateczny, by iść z tym Zachodem na frontalne zwarcie. Tym samym niedostateczny, by chcieć podporządkować sobie Polskę. Rosja a NATO Po drugie wojna w Polsce nie grozi nam dlatego, że Rosja nie ma potencjału militarnego by pokonać NATO, a wojna z Polską oznacza wszak wojnę z NATO. Rosjanie mogą pozwolić sobie na prowokacje: incydenty w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, naruszenia granicy albo wywoływanie zamieszek zamieszkałych przez rosyjską mniejszość w miastach na przykład Estonii. Ale wszyscy poważni eksperci rozumieją, że Rosja na wojnę z Zachodem nie pójdzie. Wizyta szefa MSZ w USA. Zaplanowane spotkanie z sekretarzem stanu Blinkenem Można oczywiście obawiać się, czy Władimir Putin nie stracił kontaktu z rzeczywistością, jak to nieraz zdarza się samotnym 70-latkom z nadmiarem władzy, ale nic na to — w każdym razie w wypadku tego 70-latka — nie wskazuje. Pewnym ryzykiem jest fakt, że Rosja dysponuje znacznymi siłami o wysokim stopniu gotowości bojowej. Tyle że z kolei NATO, a przede wszystkim Stany Zjednoczone dla odmiany dysponują ogromnymi możliwościami zwiadu radioelektronicznego oraz satelitarnego i skryty przerzut znacznych rosyjskich sił w pobliże naszej granicy jest po prostu niemożliwy. Co więcej, zarówno w Polsce, jak i w państwach bałtyckich oraz Rumunii już teraz przecież stacjonują siły sojusznicze. Różnice z 1939 r. Po trzecie, analogie z 1939 r. są błędne z tego jeszcze powodu, że Polska — inaczej niż 80 lat temu — nie leży już pomiędzy Sowietami a Niemcami. Oczywiście niezmiennie graniczymy zarówno z Niemcami, jak i z Rosją, tyle że póki co Rosja nie zdołała jeszcze podporządkować sobie Ukrainy, a Niemcy z kolei — niezależnie od wszystkich zastrzeżeń, które można i wręcz należy w stosunku do nich mieć, są demokratycznym państwem Zachodu, a nie totalitarną dyktaturą. Nawet jeśli zaś przyjąć, że Niemcy dążą do dominacji w Europie i "zdradzają" Ukrainę (choć warto w tym miejscu pamiętać, że Ukraina nigdy żadnych gwarancji bezpieczeństwa od Niemiec nie dostawała i nie jest członkiem ani NATO ani UE) to te same Niemcy utrzymują przecież swój kontyngent wojskowy na Litwie w ramach sił NATO. Interesy Po czwarte, nie zdradza się państwa, w którym ma się i z którym robi się doskonałe interesy. Paradoksem polskiej debaty publicznej jest to, że najczęściej o "zdradzie Zachodu" mówią ci, którzy równie często mówią o pół-peryferyjnym statusie Polski. Co ciekawe narracja o pół-peryferyjnym statusie Polski, która kiedyś dominowała na lewej stronie debaty publicznej, dziś jest nie mniej obecna na prawej. Po obu przy tym stronach stronach opowieść o Polsce, która jest prowincją Zachodu jest oczywiście przesadna, ale z drugiej strony nie da się też ukryć, że Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie, w których obcy kapitał do tego stopnia dominuje chociażby w bankowości, czy też handlu. Kluczowe — w kontekście bezpieczeństwa — jest jednak to, że ów obcy kapitał w Polsce pochodzi niemal wyłącznie z Zachodu, a nie Rosji czy też Chin. Nowy sojusz Wielkiej Brytanii, Polski i Ukrainy? BBC: rozmowy trwają Ulokowane w Polsce firmy należące do obcego kapitału tudzież polskie firmy to też ważni dostawcy biznesu z Zachodu — wystarczy wspomnieć, że Niemcy mają dziś (o czym chyba nie pamiętają niemieccy politycy) — trzykrotnie wyższe obroty handlowe z Polską niż z Rosją (odpowiednio 120 i 40 mld euro). Polska jest dziś już w pełni wprzęgnięta w krwioobieg zachodniej gospodarki. Nie można – na logikę – zakładać, że ów Zachód nas – ot tak bez powodu – porzuci. Nie porzuca się kraju, dzięki któremu robi się doskonałe interesy. Kapitulacja bez powodu Po piąte, nie za bardzo tak naprawdę wiadomo, co Zachód miałby w ogóle w ramach zdrady Polski uzyskać? Jeśli teoretycznie mielibyśmy wyobrazić sobie Joego Bidena, który oddaje Polskę Rosji, byłby to pierwszy przypadek w historii, w którym wielokrotnie silniejszy partner kapituluje w stosunku do wielokrotnie słabszego. Nic przy tym nie zyskując. Rosja przeciąga rozmowy z Zachodem. Kieruje "formalną prośbę", także do Polski Takim zyskiem mogłoby być na przykład stanięcie Rosji po stronie Zachodu przeciw Chinom. Ale to absolutna mrzonka. Cóż natomiast innego miałoby być owym afrodyzjakiem, który miałby nakazywać Zachodowi dobrowolną zgodę na odwrócenie losów Zimnej Wojny? Analogie do premiera Wielkiej Brytanii Nevilla Chamberlaina i do jego polityki appeasementu w ogóle nie biorą pod uwagę tego, że Wielka Brytania nie za bardzo miała jak z Niemcami walczyć. Rosjanie na samą myśl o twardych amerykańskich sankcjach wahają się nawet w sprawie Ukrainy. A nie Polski. Wahabicka bomba atomowa Szósty powód wiąże się z globalnym układem sił i siecią sojuszy Stanów Zjednoczonych. Jeśli wyobrazilibyśmy sobie scenariusz kapitulacji USA w sprawie Polski, to trzeba wybiec nieco w przyszłość i zastanowić się, jakie wnioski z takiej postawy Waszyngtonu wyciągnęłyby rządy Arabii Saudyjskiej (mierzące się z zagrożeniem ze strony Iranu, który jest bliski skonstruowania broni atomowej), Korei Południowej (niezmiennie znajdującej się na granicy wojny z dysponującą bronią nuklearną Koreą Północną) i wreszcie Japonii coraz bardziej obawiającej się będących nuklearnym mocarstwem Chin. Ukraina: coraz większy strach na Zachodzie, że dojdzie jednak do wojny [ANALIZA] Wszystkie te państwa doszłyby otóż do oczywistego wniosku. seul i Tokio – że należy natychmiast przystąpić do budowy bomby atomowej, a Rijad, że należy natychmiast przystąpić do budowy elektrowni atomowej i następnie także budowy bomby atomowej. Już pomijając nawet to, że broń atomowa w rękach wahabickiego reżimu Saudów to zapewne perspektywa bardziej przerażająca dla USA i Izraela od broni nuklearnej w rękach irańskich ajatollahów, to opisany scenariusz to przecież nic innego jak opis końca amerykańskiej potęgi. W imię mirażu współpracy z Rosją? Wartości Wojna Polsce nie grozi wreszcie na koniec z jeszcze jednego powodu. Wbrew tym, którzy twierdzą, że wartości nie mają żadnego znaczenia, jesteśmy częścią demokratycznego Zachodu. A państwa demokratycznego Zachodu, owszem, jak najbardziej, łączą wartości. Nie znaczy to, że nie gramy czasem w ramach Zachodu przeciw sobie, że nie sprzeniewierzamy się czasem owym wartościom ani też, że nie gramy od czasu do czasu cynicznie. Nie znaczy to też, że jako Zachód nie stosujemy czasem podwójnych standardów, ale przeciwko sobie mamy tych, którzy standardów nie stosują wcale. Drugi handel Ukrainą [KOMENTARZ] Wszystko powyższe, wszystkie wady Zachodu nie mogą nam przesłaniać kilku prostych prawd. Tej, że na Zachodzie odbywają się wolne wybory, że na Zachodzie przestrzega się praw człowieka, że wreszcie Zachód – owszem – nieraz błądzi, ale koniec końców to na Zachód, a nie gdziekolwiek indziej, zmierzają z jakiegoś jednak powodu uchodźcy z całego świata. Twierdzenie, że wartości nie mają dla Zachodu żadnego znaczenia to nic innego, jak zwykły sowiecki panświnizm. Rosyjska agentura chce, żebyśmy w to uwierzyli. Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści.