2,488 likes, 36 comments - Justyna Steczkowska (@justynasteczkowska) on Instagram: "Bycie mamą to mój największy sukces i najpiękniejsza lekcja bezwarunkowej miłości, którą " Justyna Steczkowska on Instagram: "Bycie mamą to mój największy sukces i najpiękniejsza lekcja bezwarunkowej miłości, którą odrabiam każdego dnia. 😊
Bycie MAMĄ bez mamy nie jest łatwe.. Bo proste słowo mama które tak często wypowiadane przez innych było i jest mi obce.. Nigdy nie biegłam z uśmiechem na ustach mówiąc mamo.. dziękuje , że jesteś. Bycie MAMĄ bez mamy nie jest miłe.. Wiele razy wytykana byłam palcami w szkole gdy na dzień may przyszła babcia..
To, co najważniejsze bycie Mamą moich dwóch cudownych córek 殺殺 to największe szczęście, jakie mnie w życiu spotkało dziękuję, że jesteście!!! A wszystkim dzielnym Mamom gratuluję i życzę dużo
330 Likes, 6 Comments - JKARLA (@dzastka__) on Instagram: “Być Mamą tego wspaniałego Chłopca to najpiękniejsza i najtrudniejsza misja ever. Bycie samotnym…”
殺殺殺 "Bycie mamą to wyzwanie, misja, udręka, koszmar, ale i źródło przeogromnej satysfakcji. To lęk, paraliżujący strach, ale i radość, której nie da się
10 rzeczy, które ułatwiają bycie mamą (0-6 mc) Nie oszukujmy się: żadne rzeczy i gadżety nie wyręczą nikogo w obowiązkach rodzica . Żeby po dziecku nadal żyć fajnie, potrzebna jest przede wszystkim jedna rzecz: partnerska relacja w związku.
Bycie mamą 六 戮 ♀️ 鈴 to zdecydowanie najważniejsza, ale na pewno nie najłatwiejsza rola w moim życiu Chyba każda mama ma swoje dobre i
0 likes, 0 comments - Grażyna Świątek - food/book (@zainspirowanawkuchni) on Instagram: "Bycie Mamą to najpiękniejsza a zarazem najtrudniejsza rola w życiu. Ale dla nich i ich uśmiec" Grażyna Świątek - food/book on Instagram: "Bycie Mamą to najpiękniejsza a zarazem najtrudniejsza rola w życiu.
Bycie Mamą to również nieustająca troska o zdrowie, bezpieczeństwo i komfort Naszego Potomstwa. Przy czym podstawą jest dbanie o czystość wszystkiego, co Ich otacza, a jak wiemy dzieci, ze swoją
Bycie mamą to najtrudniejsza, ale też najpiękniejsza droga. Z okazji Dnia Matki wszystkim mamom składamy najserdeczniejsze życzenia. Dużo zdrowia, radości i wytrwałości w osiąganiu celów. Niech Wasza miłość, trud i poświęcenie będą źródłem niekończącej się satysfakcji ‼ ️
onSXOz. Bycie mamą to najpiękniejsza rzecz jaka może się nam przydarzyć. Najciekawsza przygoda, największe wyzwanie, ogrom trosk i zmartwień ale też niesamowita satysfakcja. Powie to niejedna z Was. Najpiękniejsze z najpiękniejszych rzeczy jakie mogą się przytrafić mamom 1,5 – 2 latka? Oto moje top 5! Duma, duma mnie rozpiera! Gdy widzę, jak się rozwija. Jak uczy się nowych rzeczy i robi to w lot! Nie zdaję sobie sprawy kiedy, a ona już liczy do trzech, powtarza alfabet, mówi jak się nazywa i ile ma lat. Nazywa zwierzaki i kojarzy sytuacje. Kocham obserwować, jak robi coraz większy użytek ze swojego intelektu! Rozczula mnie każdego dnia Gdy ni stąd ni zowąd podbiega i przytula się do mnie przerywając zabawę. Gdy przez cały sklep biegnie do mnie krzycząc: 'Mamusiu!’, po czym rzuca mi się w ramiona. Gdy przed zaśnięciem odchyla w moją stronę główkę, dając 4 najsłodsze w świecie buziaki. Czasem rzuci też mimochodem swoje nie do końca rozumne 'Kocham.’. No kocham, no! A, i żeby nie było tak słodko-pierdząco… Czasem bywa też naprawdę przerypanie. Tak, że ma się ochotę wydrzeć gębę, walnąć głową w ścianę, i trzasnąć drzwiami. No ale potem słyszysz: 'Mamusiu…’ 😉 Gdy śmieje się dziecko – śmieje się cały świat Ilekroć wybucha beztroskim, najszczerszym śmiechem – tyle razy moje serce rośnie, a dusza śpiewa. Wokół fruwają kolorowe motyle a powietrze pachnie jak wata cukrowa. Seriously. Kocham dziecięcy śmiech. Obok niego nawet największy gbur nie przejdzie obojętnie, no bo jak można. Widzę swoją twarz Lustrzane odbicie. I nie chodzi tu o fizyczność, bo, no cóż, córka moja to kropka w kropkę tatuś. Za to zachowuje się tak, jak mama. Naśladuje każdy mój krok. Powtarza ruchy. Robi miny. Dzióbek do selfie też potrafi. Macha nogą, i siada pod prysznicem obok mnie, opierając się plecami o zimne kafelki. Przedrzeźnia lepiej, niż niejeden komik, a jest przy tym tak rozczulająca, że mam ochotę wyć ze szczęścia, że jest moja, moja, MOJA! A dla Was, co jest najpiękniejszego w byciu mamą? Bo, nie wiem czy zauważyłyście, podałam tylko 4 rzeczy – 5 pozostawiam do wyboru Wam, moje drogie czytelniczki 🙂 Koniecznie podzielcie się w komentarzu, jestem bardzo ciekawa! (function(i,s,o,g,r,a,m){i[’GoogleAnalyticsObject’]=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a= m= })(window,document,’script’,’ ga(’create’, 'UA-92187595-1′, 'auto’); ga(’send’, 'pageview’); setTimeout(“ga(‘send’, ‘event’, ‘read’, ‘20 seconds’)”,20000); Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)- śledź kadry z naszego życia i moje kulinarne poczynania na Instagramie TUTAJ- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ - A jeśli jesteś lub chcesz zostać użytkownikiem Thermomixa, koniecznie śledź mój Thermomixowy profil Magda M. i TM TUTAJ
Mamy to wyjątkowe istoty, które posiadają wyjątkowe supermoce. Zastanawiałaś się kiedyś skąd je czerpią? Macierzyństwo mimo swej powszechności, bez wątpienia jest cudem natury. Noszenie dziecka pod sercem przez dziewięć miesięcy, poród w bólach, długa i wyboista droga wychowania to dla nas – mam, nie lada wyzwanie. Przygotowanie człowieka do dorosłości to trudna, ale i piękna sztuka. Wiele kobiet obawia się, że nie podoła temu zadaniu, że rodzicielstwo odbierze ich radość życia. Niepotrzebnie. Owszem, bycie mamą wiąże się z ogromną odpowiedzialnością, długą listą dodatkowych obowiązków, dożywotnią troską o dziecko, kosztami, jednak zapewniamy, że warto. Jak słusznie stwierdziła niemiecka poetka Gertruda von le Fort: „Rodzi nie tylko matka dziecko, lecz także dziecko matkę.” A w gratisie z nową rolą otrzymujemy pewne zalety, lub inaczej ujmując supermoce. Stajemy się prawdziwymi bohaterkami! Supermoce: poczucie spełnienia,pełnia szczęścia,pewność siebie,organizacja czasu,wielozadaniowość,wydajność,waleczność. W artykule wystąpiły: Amanda Niedrich – piękna, inspirująca i wszechstronnie uzdolniona kobieta, fotograf, mama Latiki i Xaviera, autorka bloga Derebecka – świetna koleżanka i niesamowita mama. Uwielbiam prowadzić z nią ciekawe rozmowy na temat macierzyństwa i blogowania, a także czytać stronkę, którą współtworzy z równie ciekawą siostrą Anią: Kornet – inspirująca koleżanka, kobieta sukcesu, mistrzyni organizacji i wielozadaniowości, niezwykle silna i dzielna mama uroczej Z., autorka lifestyle’owego bloga: Załęska – chodząca inspiracja, mama Janka, z zawodu pedagog, dziennikarz i autorka bloga: Cukier – piękna i godna podziwu mama Szymka, autorka uzależniającego bloga z mnóstwem wartościowych treści: Mirytiuk – niezawodna przyjaciółka, silna babka, której nie straszne są wszelakie przeciwności losu, mama czwórki cudownych urwisów, autorka bloga: Poczucie spełnienia Poczęcie dziecka leży w naturze kobiety. I choć nie każda przedstawicielki płci pięknej odczuwa potrzebę posiadania dzieci, jest w tym coś znacznie więcej, niż tylko zaspokojenie instynktu. Latami gnałam na oślep pod wiatr w poszukiwaniu przystani, czegoś, co da mi szczęście, poczucie bezpieczeństwa i spełnienia. Czułam się jak zagubiony puzzel układanki, który błąka się po świecie z nadzieją na odnalezienie pozostałych elementów. Niewiele jest rzeczy, które do mnie pasują, które mnie uzupełniają. Nadszedł jednak czas, kiedy trafiłam na właściwy tor. Odnalazłam ukojenie miłości – spotkałam na swej drodze ukochanego, a kilka lat później zostałam mamą. To właśnie macierzyństwo wywołało ogromny przełom, aktualizację hierarchii wartości i obranie nowego kierunku w moim egzystowaniu. Odnalazłam siebie w macierzyństwie i obudziłam w sobie supermoce. Już sama wieść o ciąży dodała mi skrzydeł, sprawiła, że zaczęłam nabierać wiatru w żagle, ale gdy oficjalnie zostałam mamą, poczułam prawdziwe spełnienie. Nabrałam świadomości jak wiele potrafi moje ciało, moja psychika. Cud narodzin sprawił, iż w pełni poczułam się kobietą, szczęśliwą kobietą. Jestem spełniona. Jako kobieta, jako matka. Czuję się pewniej, czuję się pełniej. A wszystko to dzięki maleńkiej, cudownej istotce, która wszystkiemu nadaje sens… Pełnia szczęścia Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o pełnej i szczęśliwej rodzinie. Nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez dzieci, a więc własne potomstwo okazało się moim największym życiowym celem, który osiągnęłam dość młodo. Co tak naprawdę dają nam dzieci? Pełnię szczęścia. To jedna z supermocy, jaką zyskałam będąc mamą i z pewnością najważniejsza! Wiele jest kobiet, które w ogóle nie myślą o dzieciach. Ba, nawet poważne związki nie są im w głowie, więc myśl o założeniu rodziny jest dla nich totalną abstrakcją. Stawiają na zabawę, karierę… . A u mnie pragnienie bycia mamą było silniejsze niż chęć imprezowania i “korzystania” z życia. Tak naprawdę to właśnie gdy urodziłam pierwsze dziecko poczułam się totalnie spełniona. Zupełnie tak, jakby mój instynkt został zaspokojony, dzięki czemu mogłam odhaczyć z listy te najważniejsze zrealizowane marzenie – zostałam mamą. Najszczęśliwszą w świecie mamą i uważam, że nie mogło mnie spotkać nic piękniejszego. Pewność siebie Zawsze uważałam się za pewną siebie, ale dopiero macierzyństwo dało mi prawdziwą siłę i świadomość siebie i swojej kobiecości. Bo to właśnie odkryta kobiecość i niesamowita moc z niej płynąca uświadomiły mi, jak wiele mogę i jak cudownie zostałam stworzona. Rodząc się jako mama (a te narodziny rozpoczęły się, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży), rodziłam się też jako kobieta. Każda zmiana w moim ciele, każdy proces, który zachodził w mojej głowie, rosnąca świadomość, że oto dzieje się CUD, a moje ciało jest tak idealnie zaprojektowane, by ten CUD przyjąć i stworzyć mu najlepsze warunki, sprawiały że stawałam się coraz bardziej pewna siebie. I choć towarzyszył mi czasem lęk, a w głowie pojawiały się myśli „czy dam radę?”, to jednocześnie czułam spokój i ufność w to, że wszystko będzie dobrze. Nawet trudne doświadczenia pierwszego porodu (który zakończył się cesarskim cięciem zanim się naprawdę rozpoczął) i początkowe problemy z karmieniem piersią, nie podkopały tej wiary. Pokazały, że mam w sobie siłę i determinację, by pokonywać trudności. Wystarczy tylko bardziej zaufać sobie i omijać tych, którzy podcinają skrzydła. Małe piersi z powodzeniem wykarmiły nie jedno, a dwoje dzieci (w tandemie), wąska miednica nie przeszkodziła urodzić naturalnie po cc, a sam poród naturalny sprawił, że jeszcze bardziej uwierzyłam w swoją sprawczość i pokochałam siebie. Taką jaką jestem. Swoje ciało, zdolne przepoczwarzać się dla nowego życia (i po wydaniu go na świat), każdy rozstęp i bliznę, które są najpiękniejszą pamiątką i swoją kobiecość w ogóle. Ta kobiecość nie ma nic wspólnego z make-upem i pomalowanymi paznokciami. Nie przeszkadza jej domowy strój i nie potrzebuje wianuszka wielbicieli. Jest siłą, którą w sobie mam i której doświadczam jako mama. Dzięki niej jestem z stanie znieść ból, o którego istnieniu nie miałam pojęcia, robić kilkanaście rzeczy naraz, przekraczać siebie, działać pod presją i ciągle, ciągle się uczyć. Lubię siebie. Kocham siebie. Doceniam siebie. Mimo wad i niedoskonałości. Pozwalam sobie na popełnianie błędów i chwile zwątpienia. Jestem nieidealna – i taka właśnie jestem najpiękniejsza. Uświadomienie sobie tej prostej prawdy jest niezwykle wyzwalające. Organizacja czasu Zacznę przewrotnie: macierzyństwo nie sprawiło, że odkryłam multum magicznych sposobów na organizację i planowanie czasu, posiłków czy całego naszego życia. Macierzyństwo sprawiło, że zaczęłam wdrażać w życie to, co wiedziałam od dawna. Bycie mamą wcześniaka wymusiło na mnie przyzwoitą organizację i sprawne zarządzanie tym, co mam do dyspozycji. Wraz z przyjściem na świat mojej córki zaczęłam żyć tu i teraz. Delektować się i działać w teraźniejszości, konkretnie i skutecznie planować – ale nie żyć wyłącznie planami. Nasze życie toczy się między szpitalem, domem i dwoma ośrodkami rehabilitacji. Co jakiś czas muszę ustalać na nowo grafik tygodnia, by spędzać jak najmniej czasu w samochodzie. Ograniczam wyjazdy do minimum, a jednocześnie mam na uwadze dobro i możliwości terapeutyczne córki. Czasem mam wrażenie, że żongluję godzinami i możliwościami. Jednak powiedzmy sobie wprost – nie chodzi o perfekcjonizm, bycie idealną i lśniący dom. Chodzi o to, by mieć poczucie, że zrobiłyśmy – jako mamy – wszystko, co mogłyśmy zrobić. By było lżej w codzienności czasem robię coś na zapas. Staram się działać na bieżąco, załatwiać coś przy okazji i na co dzień trzymać się grafiku, rutyny oraz domowych zasad. To nie jest proste, ale jest możliwe i daje tonę spokoju. A spokój to wartość, której – jako jednej z wielu – naprawdę potrzebuję. Wielozadaniowość Macierzyństwo wywróciło moje życie do góry nogami, ale nie wyobrażam sobie, życia bez mojego synka. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam już jak to było bez niego. Macierzyństwo nauczyło mnie wielu rzeczy, obdarowało mnie w supermoce. Jedną z nich jest wielozadaniowość. Gotowanie, sprzątanie, zabawa z dzieckiem, rysowanie – nic trudnego! Potrafię robić kilka rzeczy jednocześnie, myśleć o kilku rzeczach na raz. Odkąd jestem mamą mogę z kimś prowadzić dysputy filozoficzne, układać klocki, gotować obiad, sprawdzać statusy na facebooku. Wielozadaniowość matki to również umiejętność wcielania się w różne role. Raz jestem nauczycielką, która pokazuje budzącą się do życia przyrodę. Raz jestem wróżką, która wygania spod łóżka straszne potwory, jestem krawcową, która zszywa porozdzierane spodenki. Jeszcze innym razem jestem lekarką, która leczy bolące kolano jednym pocałunkiem. Można by dodać jeszcze trenera personalnego, spowiednika, czy szofera. Jest tego mnóstwo. A każdy z tych zawodów mama wykonuje bez przygotowania, opierając się na swojej intuicji i miłości. Mama to zawód, od którego nie masz wolnego. Ale to zawód, który przynosi bardzo dużo satysfakcji. Wydajność Siedzisz przy biurku zerkając nerwowo na zegarek i myślisz sobie, że pracujesz tyle, że więcej się nie da. A już na pewno nie da się szybciej. Jesteś stachanowcem XXI wieku, pracownikiem roku, perfekcyjną panią swojego kalendarza do spółki z zegarkiem. Nie upchniesz w dobie ani minuty więcej. I nie przeraża Cię to, wręcz przeciwnie. Jesteś dumna, bo wiesz, że masz idealny plan na każdy dzień. A potem zachodzisz w ciążę. Kiedy rodzi się mały człowiek, okazuje się, że w magiczny sposób Twoja wydajność osiąga 500% normy. Może nie od razu, ale tempo rośnie zawrotnie. Nagle okazuje się, że półgodzinna drzemka to świetny moment na umycie włosów, zrobienie obiadu, sprzątanie, szybki prysznic, telefon do przyjaciółki, zjedzenie obiadu i jeszcze krótki odpoczynek. Nie wiesz czy to jakiś spisek, ale w ciągu jednej drzemki robisz tyle, ile zazwyczaj w ciągu całego dnia. Idealnie zaplanowanego, dodajmy. Z biegiem czasu w Twojej domowej korporacji osiągasz szczyty produktywności. Gdyby ktoś postanowił obliczyć premię dla Ciebie na podstawie case per hour, zabrakłoby mu skali. Budzisz się któregoś ranka, dziecko już trochę podrośnięte, wisi u nogi i stanowczo domaga się “am!”. Robisz śniadanie, w międzyczasie parzysz kawę, wstawiasz pranie. Przygotowujesz od razu drugie śniadanie, wymyślasz sto zabaw, udajesz lwa i chodzisz jak pingwin. Ładujesz zmywarkę, odkurzasz, myjesz podłogę, wyciągasz pranie. Patrzysz na zegarek, a tu… 9:00. Czary? Nie, to produktywność level mama. O tym co się dzieje podczas prób pracy zdalnej, kiedy żłobki i przedszkola zamknięto na cztery spusty, nawet nie ma co wspominać. To jak nieustanna żonglerka tuzinem jajek, nie upuszczenie żadnego z nich i zrobienie w międzyczasie tego wszystkiego, co w trakcie turbodrzemki. Tu już nie ma miejsca na opowieści. To po prostu trzeba przeżyć. Waleczność Wracając wspomnieniami do czasów nastoletnich staram się wymazać ten czas z pamięci. W szkole podstawowej i gimnazjum byłam nielubiana. By się dostosować zawsze robiłam to co mówili mi inni. Nie miałam własnego zdania, nie umiałam zawalczyć o siebie. Dopiero gdy zostałam mamą i odkryłam swe supermoce obudziła się we mnie lwica! Dotychczas szara myszka nabrała wiatru w żagle. Zrobiłam się śmiała i zaczęłam wykorzystywać swój potencjał. Nie wstydziłam się iść na rozmowę kwalifikacyjną, ani poznawać nowych ludzi, co wcześniej było poza moim zasięgiem. Po przyjściu na świat każdej z moich pociech nabierałam rozmachu, stawałam się coraz bardziej waleczna. Nasze życie od dawna nie było usłane różami, zaczęła się walka o szacunek, spokój i harmonię. Co rusz musiałam stawać na wysokości zadania, bronić swoich poglądów wychowawczych dla dobra dzieci. W końcu sytuacja tak się skomplikowała, że nie miałam wyboru. Podjęłam najtrudniejsza, odważna decyzję – odejść od męża. Tylko tak mogliśmy zdobyć wolność, której nam brakowało. Gdyby nie dzieci i troska o ich dobro nie zdecydowałabym się na tak radykalne kroki. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że bycie mamą pozwoliło mi na walkę z przeciwnościami losu, wyrwanie się z toksycznych relacji. Życie samo zweryfikuje czy dalsza walka będzie już tylko tyczyć się błahostek. Jestem mamą, a jakie są Twoje supermoce? Jeśli dopiero przygotowujesz się do roli matki zapewniamy, że powyższe supermoce są realne i gwarantowane. Bez obaw, z pewnością staniesz na wysokości zadania i będziesz supermamą! Jesteś już mamą? Koniecznie podziel się z nami, która z cech jest Twoją ulubioną. A może posiadasz dodatkowe supermoce, których nie ma przedstawionych w artykule?
Syn Patrycji Markowskiej i Jacka Kopczyńskiego ma już 14 lat. Filip wyrasta na prawdziwego przystojniaka. Patrycja Markowska ułożyła sobie także życie prywatne u boku aktora, Jacka Kopczyńskiego. Mimo że wiele razy przechodzili kryzysy i zgodnie przyznają, że ich relacja bywała bardzo burzliwa, zawsze wychodzili z problemów obronną ręką. Zawsze podejmowali walkę o na terapię. Nauczyła mnie, że gdy coś idzie nie tak, nie muszę się za to biczować. Nawet jeśli popełnię błąd, mój świat się nie zawali – wyznała wokalistka w jednym z i Jacek przezwyciężyli trudne chwile i nadal są razem. Ich związek niewątpliwie scementował także syn, który przyszedł na świat w 2008 roku. Filip skończył 14 lat i wyrasta na niezłe wygląda 14-letni syn Patrycji Markowskiej?Choć wokalistka rzadko mówi o swoich bliskich, wyjątek zrobiła w grudniu 2020 mamą tego chłopca to najpiękniejsza podróż, jaką udaje mi się przeżywać. Bywa trudna i wyczerpująca. Sprawia, że czuję się czasem bezradna. Ale to bezwarunkowa miłość łamiąca największe fale. Jestem szczęściarą – pisała wtedy o o relacji z synem opowiedziała w wywiadzie dla VIVIY!.Staram się stworzyć Filipowi bardziej przewidywalny dom, niż ja miałam. Starałam się, żeby od małego miał stały rytm – także, że za bardzo starała się wypełniać synowi czas, przez co nie miał on czasu, żeby się ponudzić i odkryć swoją ostatnio, że problemem w tej relacji jest to, że gubię się między byciem koleżanką a żandarmem – relacja jest bardzo dobra:Dobrze się z Filipem dogadujemy. Gdy na przykład się na niego zezłoszczę, on przychodzi i mówi: „Mamo, przecież wiadomo, że i tak się zaraz pogodzimy, szkoda marnować czas”, i mnie przytula. Taka miłość to jest prawdziwy kosmos – jak obecnie wygląda jej syn? Filip wyrasta na prawdziwego przystojniaka. Najnowsze zdjęcie, które pojawiło się w sieci, nie pozostawia złudzeń. Nastolatek w piance i z deską do serfowania prezentuje się doskonale. Na jego widok z pewnością szybciej zabije niejedno młode serce. Zajrzyjcie do naszej Patrycji Markowskiej - Filip KopczyńskiPatrycja Markowska pokazała 14-letniego synaPatrycja Markowska pokazała synaElwira SzczepańskaZ wykształcenia polonistka, z zawodu redaktorka. Miłośniczka crossfitu i zdrowego stylu życia. Wielbicielka francuskiego kina, włoskiej kuchni i filmów Stanisława Barei.
Polski English Český Deutsch Українська عربى Български বাংলা Dansk Ελληνικά Español Suomi Français עִברִית हिंदी Hrvatski Magyar Bahasa indonesia Italiano 日本語 한국어 മലയാളം मराठी Bahasa malay Nederlands Norsk Português Română Русский Slovenský Slovenščina Српски Svenska தமிழ் తెలుగు ไทย Tagalog Turkce اردو Tiếng việt 中文